News

Androidy ze Scottem, ale bez Forda?

Nawet jeśli nie jesteście fanami produkcji z gatunku science fiction, to myślę, że powinniście usłyszeć co nieco o to tym filmie.

„Blade Runner” (polski tytuł: „Łowca Androidów”) to dzieło światowej sławy, które nie tylko wyprzedziło swoją epokę o „miliony lat świetlnych”, ale i stało się jednym z przykładów jak powinno wyglądać futurystyczne kino akcji.

Przeludnienie, globalizacja, zabudowanie każdego skrawka wymierającej Ziemii… każdy detal tego filmu stanowi o klimacie. Wielu twórców filmów próbowało go kopiować, ale – mimo zastosowania najnowszej technologii komputerowej – nie z osiągnęły celu. Ten obraz z 1982 roku, nakręcony przez Ridleya Scotta („ojca” m.in. kultowego filmu sci-fi – „Obcy. 8 pasażer Nostromo”),  opowiada historię łowcy Deckarda, którego specjalnością jest tropienie androidów…

Ridley Scott i Harrison Ford na planie "Blade Runnera"

No tak. Co to jest android? Kto to łowca? – nieznającym tematu nasuwać się musi wiele pytań. Nie będę tłumaczył „z czym co się je”.  Nie chcę psuć nikomu zabawy – nie o tym jest ten artykuł. Przeszłość pozostawiam Wam jako pracę domową, którą warto odrobić. Just trust me.

Chciałbym się za to podzielić wiadomościami, które ostatnio odkryłem buszując w internecie.  Ridley Scott chce wrócić z kolejną częścią przygód „Łowcy Androidów”. Po 30 latach od premiery pierwszej części, postanowił stworzyć dalsze losy bohaterów i wyjaśnić zagadki, które pozostawił poprzedni obraz.  Ta informacja nie zaskoczyła mnie. Już wiele niespodzianek było ze strony Hollywood, najbardziej jednak kontrowersyjną informacją jest decyzja Ridleya Scotta: reżyser chce przydzielić główne role mniej znanym aktorom, w tym także pozbawić Harrisona Forda udziału w pracy nad filmem. Pewnie wielu z was wystrzeli z hasłami „za starzy są”, „to już nie ten sam klimat z tymi piernikami”, „dać szanse młodym”… Przyznaję, różnica jest duża (a 30 lat robi swoje jeśli chodzi o cerę). Technika komputerowa też poszła do przodu i może przegonić pierwszą część pod względem grafiki. Nasuwa mi się jednak pytanie: czy tylko warsztat reżysera i jego ekipy był dominującym czynnikiem, w budowie uroku „Blade Runner’a” czy też może odtwórcy głównych ról – Harrison Ford i Rutger Hauer – mieli wpływ na dzieło? Co myślicie o kontynuacji bez starych wyjadaczy? Ja mam mieszane uczucia. Jako swój argument wskażę inną kontynuację nakręconą po latach, którą ratował jedynie Harrison Ford – „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”. Nawet technika komputerowa nie zawsze pomaga powtórzyć sukces pierwszej części. Jak będzie tym razem?

Kategorie: Filmy, News
  • Justyna Pawełczyk

    Specjalnością „Dekkera”, to było tropienie Drużyny A… Proponuję poprawienie tego „kwiatka” xD

    IMO Harrison Ford ze swoim drewnianym aktorstwem był akurat najsłabszym elementem „Łowcy Androidów”. A Indianę Jonesa, swoją jedyną wyrazistą rolę, skopiował ze screen testów do „Poszukiwaczy…”, które robił Tom Selleck (to on oryginalnie miał zagrać doktora-podróżnika)…

    • Anonim

      a dziękujemy ;] poprawione 😛 autor skarcony 😛 

    • Mr Fumbles

      Dobrze, że są ludzie, którzy stoją na straży prawdy. Tak to jest jak się ogląda, ża dużo produkcji i potem nazwiska bohaterów mylą. Dziękuję:)

      Co do Pana Sellecka to możliwe, że byłby lepszym odtwórcą roli Indiany, ale jako łowca androidów z tym wąsem to by nie przeszedł… raczej;p chociaż…xD