Recenzja

Nowoczesny Sherlock – czyli brytyjski rarytas

show-sherlock

Minęły już dwa „krótkie” sezony brytyjskiej produkcji o przygodach Sherlocka Holmesa. Zaprezentowano odświeżone podejście do przygód barwnego detektywa i był to znakomity pomysł, a dlaczego?

Na początku nie wiedziałem co mam sądzić o pomyśle, aby Sherlocka przenosić do czasów współczesnych – trochę odbiegało to od klasyki, która jednak tkwi zakorzeniona gdzieś w świadomości. Jednak po obejrzeniu pierwszego odcinka od razu miałem ochotę na więcej.

Półtoragodzinne odcinki (po 3 na każdy sezon) też były ciekawym rozwiązaniem. Każdy odcinek ogląda się jak film – opowiada jakąś historie, jakąś zbrodnie, zawiera wiele zagadek, a wszystko to ubarwiają dwie najważniejsze postacie – Sherlock i jego kompan Dr John Watson.

Z jednej strony postać Sherlocka została w odpowiedni sposób wyważona – jest to osoba bystra, inteligentna oraz obdarzona niezwykłą percepcją, ale to tyle z jego pozytywnych cech. Z drugiej strony spoglądamy na psychopatycznego człowieka, który maniakalnie poszukuję intrygujących [dla niego] sytuacji. Nie cierpi nudy. Jest on skłonny zrobić wszystko, tylko po to by odnaleźć wyzwanie. Nie dba o innych – jest  całkowicie aspołeczny przez co staję się bardzo wkurzający dla otoczenia. Nikt oprócz Watsona nie docenia jego geniuszu.

Doktor John Watson – weteran wojny w Afganistanie, jest głosem rozsądku Sherlocka, ale rzadko kiedy jest brany pod uwagę. Powód, dla którego dołącza się do Sherlocka, tkwi w jego psychice – jest popsuty przez wojnę, ale wciąż stara się odnaleźć w społeczeństwie. Jest idealnym kontrastem i tłem postaci Holmesa, ale sam też wnosi coś charakterystycznego, co ciężko opisać w kilku słowach. Najlepiej ocenić to samemu.

Wrogowie – co by było, gdyby główny bohater nie miał wrogów? Sherlock na pewno umarłby z nudów. Postać pierwszego poważnego wroga detektywa – Moriartiego jest po prostu genialna. Jest to kolejny przykład osoby, którą naszpikowano wybuchową mieszanką cech oraz przedstawiono jako przeciwieństwo Sherlocka. Psychopatyczny i maniakalny socjopata to chyba najlepiej pasujące do niego stwierdzenie. Arcy-wróg,  który stara się rozwinąć siatkę przestępczą na całym świecie – jedyne prawdziwe wyzwanie Sherlocka.

Jak na razie 9 godzin, które trzeba poświęcić na obejrzenie wszystkich odcinków, jest bardzo świeże – widz się nie męczy, cieszy się wszystkim, co jest mu prezentowane. Intryga, zagadki, dziwne zachowania, podkreślenie zróżnicowanych cechy bohaterów budują ciekawą fabułę i co najważniejsze świetną rozrywkę dla każdego. Bardzo szybko potrafi wciągnąć każdego. Pozostaje tylko z niecierpliwością czekać na kolejne odcinki.