Recenzja

Dlaczego „Lie to Me” jest gorszy od „The Mentalist”?

show-lie-to-me-vs-the-mentalist-spoiler

The Mentalist” i „Lie to me” to dwa seriale opierające się na podobnej tematyce. Niestety tylko jeden z nich kontynuowany jest dzisiaj. Dlaczego tak się stało?

Odczytywanie i rozumienie mowy ciała jest bez wątpienia jedną z najbardziej przydatnych umiejętności w kontaktach międzyludzkich. W psychologii powstał osobny kierunek, w którym bada się zespoły zachowań ludzkich (behawiorystyka). Do dzisiaj nie udało się dokładnie opisać jak człowiek reaguje na rozmaite sytuacje, które go w życiu spotykają. Dlatego można bardzo szybko dość do wniosku, że gdy nie ma spisanych wszystkich reguł i gdy nie wszystko jest zrozumiałe, wtedy pojawia się pole do subiektywnych interpretacji. Tak właśnie powstały dwie produkcje – „The Mentalist” i „Lie to me„. Trudno określić jak bardzo te seriale opierają się na tym co przyniosły badania, a jak wiele wynika z wiedzy i fantazji scenarzysty.

Otoczenie

Pierwsza charakterystyczna różnica między tymi dwoma produkcjami to miejsce gdzie toczona jest fabuła. „Mentalista” skupia się tylko i wyłącznie na tematyce związanej z morderstwami i życiem w biurze CBI. „Magia Kłamstwa” opisuje działanie prywatnej firmy, która na co dzień zajmuję się badaniami i nauką o emocjach ludzkich oraz ich wpływie na zachowanie człowieka. O ile działania CBI są dokładnie określone, o tyle prywatna firma nie musi zajmować się tylko przestępstwami. Klienci mogą zatrudniać specjalistów do każdego zadania, czyli wszędzie tam gdzie potrzebne są umiejętności z zakresu mikroekspresji (bardzo krótkich, przez co trudno zauważalnych ruchów mięśni, które zależą od faktycznie przeżywanych emocji – np. podczas kłamania).

Główni bohaterowi

Co wpływa na to, że lubimy daną postać? Przy głównym bohaterze wyróżniamy zawsze dwa aspekty – jego charakter oraz cel – czyli to do czego dąży i jak chce to osiągnąć. Oba [aspekty] wzajemnie się uzupełniają. Dzięki temu jesteśmy w stanie polubić negatywne postacie, jeżeli widzimy, że mimo wszystko próbują doprowadzić do czegoś dobrego. Zarówno Cal Lightman [Lie to me] jak i Patrick Jane [The Mentalist] odbierani są pozytywnie (w moim odczuciu), choć ich charakter różni się znacząco.

W Magii Kłamstwa obserwujemy powolne zmiany w zachowaniu Cala. Zaczyna on coraz bardziej igrać z życiem i odpychać od siebie bliskie mu osoby. Staję się nieobliczalny, przez co jest bardziej intrygujący. Jego kodeks moralny zmienia się. Co ciekawe w Mentaliście od pewnego czasu następuje dokładnie to samo. Patrick Jane zaczyna działać już nie tylko naginając prawo, ale również zaczyna je łamać. Czy będzie to stała tendencja? Bardzo bym chciał, żeby tak było – doda to świeżości serialowi.

Niewątpliwe jest, że zarówno Lightman jak i Jane są geniuszami. Pierwszy urodził się z „naturalnymi zdolnościami” do odczytywania mikroekspresji, drugi nauczył się szeroko rozumianej manipulacji ludźmi, obdarzony jest niesamowitą spostrzegawczością oraz umiejętnością dedukcji. Ale czy zawsze przy postaciach obdarzonych nieprzeciętną inteligencją pojawiać się będą traumatyczne przeżycia z przeszłości? Patrząc na te dwie produkcje trzeba odpowiedzieć, że tak.

Patrick po stracie rodziny wstępuje w szeregi policji [jako konsultant] i stara się każdym możliwym sposobem dotrzeć do Red Johna (seryjnego mordercy, który był odpowiedzialny za śmierć jego żony i córki) i prawdopodobnie go zabić. Cal obwinia się za śmierć swojej matki, która popełniła samobójstwo. Niejednokrotnie ogląda nagrania kaset z sesji terapeutycznych, gdzie jego matka stwierdzała, że wyleczyła się z depresji. Nie może sobie wybaczyć, że nie zauważył w jej mimice kłamstwa. Wydaję się, że Lightman nie ma celu w życiu. Jego jedyną radością jest jego własna córka, a i o tym potrafi czasem zapomnieć.

Obaj bohaterowie muszą być kontrolowani. Każdy z nich ma w swoim otoczeniu osobę, która pilnuje, by nie przekroczyli granic moralnych na tyle, by wyrządzić komuś krzywdę. I o ile Patrick stwarza wrażenie osoby opanowanej, o tyle Cal jest porywczy, często agresywny i nie ukrywa tych emocji.

Oglądalność

To co zaważyło na losach Lie to Me to oglądalność. Niestety po pierwszym sezonie liczba widzów zmalała. Trudno stwierdzić, czy było to przez złą decyzję stacji i umieszczenie tego serialu w ramówce poniedziałkowej – gdzie konkurencja była spora, czy po prostu postać Cala Lightmana była ciężka w odbiorze. Myślę, że oba czynniki były kluczowe. Postawię odważną tezę, że Mentalista jest kinem familijnym (a przynajmniej bardziej niż Magia Kłamstwa). Nie jest przepełniony przemocą na tyle, by odstraszać widzów (mimo, że opowiada o morderstwach). Tak samo postacie nie zachowują się na tyle agresywnie i wulgarnie by odpychać. Co innego dzieje się w Lie to Me. Tutaj odbiór głównego bohatera jest dużo trudniejszy. Taki obraz nie trafi do bardzo szerokiej publiczności i nie każdy utożsami się z takim bohaterem.

Jak wiadomo seriale, które oglądamy powstają za pieniądze stacji. Stacje uzyskują je za reklamy, które puszczają w przerwach. Jeśli nie ma dużej oglądalności, to nie ma takiego popytu na reklamy, a na pewno nie po korzystnej cenie. Bardzo szkoda, że historia Lightmana nie została barwnie zakończona, na pewno (choć brzmi to okrutnie) upadek tego bohatera był bliski i chciałbym zobaczyć czy faktycznie nie było dla niego ratunku.

Nie można odpowiedzieć wprost na pytanie postawione w tytule. Jeżeli spojrzymy na oglądalność – tak, Lie to Me przegrał pojedynek. Był gorszy i został anulowany. Gdy pominiemy aspekt oglądalności, wtedy cała produkcja prezentowała się bardzo dobrze. Jej targetem była węższa publiczność, ponieważ nie oglądało się go tak lekko jak The Mentalist (głównie przez skomplikowany charakter Dr Lightmana). We własnym rankingu stawiam wyżej Lie to Me – przede wszystkim za destrukcyjną postawę głównego bohatera i jego nieobliczalne zachowanie. A dla Was, który z seriali jest lepszy i dlaczego?

  • MF

    Trafiłam na ten artykuł szukając w sieci informacji na temat kolejnego sezonu „Lie to Me” – szkoda, że go już nie będzie, bo bardzo polubiłam ten serial. Wypełnił pustkę, którą czułam po zakończeniu Housa. 😉

    Chciałam tylko zwrócić uwagę na drobną nieścisłość. Piszesz: „Pierwszy [Lightman] urodził się z „naturalnymi zdolnościami” do odczytywania mikroekspresji”. I tu się nie zgodzę, w jednym z odcinków pierwszego sezonu Lightman mówi Torres, że miała szczęście, bo ma naturalny talent do czytania emocji z ludzkich twarzy, natomiast on, Lightman, nie ma takiego talentu i musiał poświęcić całe lata życia, by się tego nauczyć. Taka drobnostka.

    Poza tym, bardzo ciekawy artykuł, dzięki niemu chyba znalazłam sobie nowy serial. Dzięki i pozdrawiam. 🙂

    • kanapowi

      W sumie pisałem to po dłuższym okresie od obejrzenia, mogłem popełnić taka mała gafę, ale nutę powinno to rzutować na całość artykułu:) długo się tego uczył i wyglądało jakby był lepszy od tych co to naturalnie czyją, zdradzę tylko, że to wcale może nie być koniec serialu. Krążą plotki że jeszcze, po latach przerwy, do nas wróci:) to tak na pocieszenie:)