Recenzja

Californication – po 7 odcinkach 5 sezonu

Na początku stycznia byłem pewien że 5 sezon Californication pokaże klasę, za którą tęskniłem przez ostatnie 2 sezony. Niestety nie mogłem się bardziej mylić.
Dlaczego?

Sezon mknie jak burza. Ledwo co minęliśmy półmetek, a tak naprawdę nic się nie wydarzyło. Pierwsze dwa, może w ostateczności trzy odcinki, były mistrzostwem. Można je nawet nazwać otwarciem i zamknięciem całego sezonu. Były one przedstawieniem nowych bohaterów, nowych problemów i zupełnie nowej historii. Do przyjęcia był nawet idiotyczny moment, w którym przez przypadek został postrzelony jeden z „pimpów” Samuraja Apokalipsy, jak również fakt, iż Hank napisał pomiędzy dwoma odcinkami scenariusz (wtf?, seriously WTF!?)

Po tym wszystkim nastąpiły trzy odcinki totalnie o niczym. Najpierw „gadki o seksie”, które nie wniosły kompletnie nic do fabuły, potem całe 25 minut jeździliśmy radiowozem, a na koniec mieliśmy cało-odcinkowy romans Hanka z jego nową „dziewczyną”. Główna fabuła nie stanowiła więcej jak 3 minuty każdego z odcinków, co zmieniło serial fabularny w chaos pod tytułem „kręćmy każdy odcinek o czymś innym!”

To co zobaczyliśmy ostatnio było dla mnie przełomowe. Niestety nie nadrobiło tego, co straciliśmy, ale dało nam pewną szansę na lepsze jutro. Rewelacyjny powrót Marci i Stu [pewnie na chwilę], ale przynajmniej po mistrzowsku! Chociażby sytuacja, kiedy Stu wychodzi na basen wyglądając jak „młody bóg” – właśnie takich smaczków brakowało w piątym sezonie.
No i na koniec mamy postać Richarda – męża Karen, przedstawionego jako chodząca pół-gej impreza ze striptizerką oraz Hanka, który będąc postacią tragiczną – co by nie zrobił i tak będzie miał przesrane.

Powoli pojawia się światełko w tunelu na finał sezonu – aczkolwiek ja w tym momencie, jeśli tak dalej będzie, to tego nie widzę. Mogę tylko dodać „This is how it should end.”

  • Qlczas

    yeah, nieźle podsumowane. Faktycznie robi się zbyt chaotycznie i wrzucają za dużo rzeczy do każdego odcinka, jakby totalnie mieli za dużo pomysłów na cały sezon – przez co wyszedł generalny miszmasz… Ale motywy typu „Stu na basenie” dają nadzieję, że jeszcze tak tragicznie nie jest…

  • pacwik

    Ostatni, 7my odcinek byl boki zrywac, Tak dalej trzymac, a sezon bedzie mozna uznac za udany.