Recenzja

Spartacus: Zemsta – recenzja po połowie sezonu

Tak… z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że show „Spartacus: Vengance” nadal trzyma poziom! (Uwaga, spoilery!)

Po obejrzeniu odcinka szóstego, jestem wciąż żądny więcej i więcej! Jednak nie zachywcam się tym serialem z powodów prozaicznych. Pomimo, że jest on pełen akcji, przemocy, seksu – co zawsze przyciągnie rzeszę widzów. Dla mnie jednak, jest to serial pełen  innych wartości. Znajdziemy tu bardzo ciekawe, różnorodne postacie jak i wiele toczących się równolegle wątków.

W zeszłym roku, jak pamiętamy zszedł z tego świata genialny Andy Whitfield , odtwórcy tytułowej roli z pierwszego sezonu serialu. Po obejrzeniu tych sześciu epizodów „Zemsty”, przyzwyczaiłem się jednak do nowego odtwórcy postaci Spartakusa. Czy jest on lepszy? Myślę, że nie ma co porównywać. Teraz postać Spartacusa nie skrada całego serialu na nim, jest po prostu jednym z głównych wątków i ciągnię on całą historię do przodu. Nie wiem, czy był to zabieg świadomy, czy to tylko moja osobista obserwacja, ale teraz postać samego Spartakusa, nie jest już postacią, której scenarzyści poświęcają najwięcej uwagi.

W najnowszym sezonie, zamieniliśmy realia. Pożegnaliśmy mury szkoły gladiatorów w której to widzieliśmy jak postać tytułowego bohatera stawała się tym, kim jest teraz. Obecnie podążamy za głównymi postaciami niczym za grupą zbiegłych niewolników, którzy tak naprawdę dopiero szukają swojego miejsca na ziemi oraz planują tytułową „Zemstę”. Obok Spartacusa mamy więc inne ciekawe postacie i ich motywacje osobiste, które sprawiły, że nadal trzymają się razem.

Wątek Crixusa i Naevii, świetnie podkreśla tutaj zagubienie całej gromady „uciekinierów”. Walka z narastającą rezygnacją i próba powrotu do w miarę jak „najnormalniejszego” życia dla wyzwolonych niewolników. Jednak czy po tylu krzywdach, których byli służący i gladiatorzy doznali ze strony Rzymian, będzie im dane w końcu zaznać spokoju?

Bardzo dobrym zagraniem, ze strony scenarzystów był wg mnie powrót Gannicusa (znanego z prequelowej mini serii „Bogowie Areny”). Na koniec odcinka szóstego, zafundowano nam coś o czym zapewne marzyło wielu widzów. Krótki bo krótki, ale zawsze… Pojedynek Spartacus vs. Gannicus. Jaki był wynik? Tego już nie zdradzę, zapraszam do oglądania!

Kolejną z postaci, której wątek osobiście bardzo lubię to postać Ashura. Wąż, który od początku knuł, by tylko być zawsze jak najbliżej tego kto aktualnie dzierży władzę. Obecnie udało mu się po raz kolejny, uniknąć śmierci i pokazać swoją wartość. Jednak myślę, że znów długo nie pozostanie on wierny swojemu obecnemu „panu”, jakim jest równie Demoniczny i przebiegły Gaius Claudius Glaber. Ten ostatni, ucieka się do coraz bardziej wyrafinowanych metod, morderstw i zabójstw na swoich braciach Rzymianach, byle tylko zrealizować swoją zemstę na Spartacusie, któremu prawie co udało się, pozbawić go życia.

Oj będzie się działo jeszcze przez kolejne odcinki. Mam nadzieję również, że ten sezon serialu od stacji STARZ, nie będzie ostatnim jaki zobaczymy na antenie telewizji!

  • Stefan

    Przecież Gannicus był jednym z liderów powstania Spartakusa, więc ciężko nazwać jego powrót zagraniem scenarzystów :D.