Recenzja

„Awake” – po trzech odcinkach

Zawsze się zastanawiałem – jakby to było, kiedy bym zasypiał, a budziłbym się w zupełnie innym życiu. Serial „Awake” przedstawia dokładnie taką sytuację.

Głównym bohaterem produkcji jest Michael Britten (Jason Isaac) – policjant, który przeżył traumatyczny wypadek samochodowy, w którym zginęła mu najbliższa osoba. Każdego dnia budząc się nie wie, kto tak naprawdę zginął. My sami nawet tego nie wiemy. Nasz bohater budzi się dwa razy dziennie i prowadzi dwa różne życia. W jednym życiu stracił syna, a w drugim żonę.

Przyglądając się fabule od razu zauważymy, że nasz bohater jest świadomy dwóch rzeczywistości. W każdej z nich został zmuszony do uczęszczania do psychologa (a raczej dwóch rożnych psychologów), którzy próbują mu udowodnić, że każdy z nich jest prawdziwy i że to jego rzeczywistość jest tą realną. Często prowadzi to do słów: „Drugi psycholog powiedział, że dokładnie tak Pan/Pani powie” .

Kolejnym aspektem fabuły jest praca. Po wypadku, w jednej z rzeczywistości, Michael dostał nowego partnera [główny bohater jest policjantem]. W każdym odcinku rozwiązujemy nową kryminalną sprawę lub sprawy, które zawsze [jakimś sposobem] są powiązane między dwoma rzeczywistościami bohatera.

Rodzina jest ostatnim wątkiem fabularnym. Michael stara się odnaleźć sposób na poprawę kontaktów z synem i żoną w ich nieszczęściu. Przez cały czas nie może im opowiedzieć o swoich dwóch światach.

Podsumowując: jest ciekawie, przyjemnie i zaskakująco. Na wielkie brawa zasługuje koncepcja odcieni kolorów, które rozróżniają nam świat z żoną od świata z synem. Myślę, że serial jest jednym z kandydatów na hit sezonu.

Małe promo 4. odcinka na koniec:

  • Majkelo

    tylko że amerykanie to za głupi naród na taki serial. musieli by przerwać wcinanie frytek żeby coś załapać