Recenzja

Po finale 3. sezonu „Justified”

Shows-Justified-spoiler

Doczekaliśmy końca trzeciego sezonu „Bez przebaczenia” [ang. „Justified”]. Z czym mieliśmy tym razem do czynienia? Czy serial utrzymał poziom? [spoilery]

Raylan Givens jak zwykle nie ma łatwego życia. Praca marshala w Lexington jest wymagająca, zwłaszcza kiedy Boyd i inni kryminaliści zwiększają swoją aktywność.

Sezon trzeci to sezon zmian i to dość widocznych. Scenarzyści skupili się tutaj na pokazaniu życia prywatnego Raylana. Usilnie stara się on wrócić do byłej żony, która jest w ciąży, ale niestety praca jak zwykle jest sporą przeszkodą. Sam charakter naszego marshala nie jest prosty – ma on mocne reguły, lubi nagiąć prawo dla własnych celów i nie pozwala sobą pomiatać. Z drugiej strony sporo ryzykuje, przez co naraża swoich bliskich [świadomie bądź nie] i niszczy swoje życie prywatne.

Tendencja bycia kowbojem i wrażenia, że wciąż jesteśmy na dzikim zachodzie, ale w czasach teraźniejszych, jest znacznie oddalona – nie widzi się już tego co było w pierwszym sezonie. Cały nacisk położony został tym razem na fabułę i wątki dwóch nowych postaci: Roberta Quarlesa oraz Limehouse’a. Po drodze poznajemy również innych złoczyńców, jak również widzimy powrót Dickie Bennetta [Jeremy Davies otrzymał nominacje do nagrody Emmy za postać Dickiego], czy kuzyna Boyda – Dewey’ego i jego perypetii z nerkami [co w sumie mnie rozbawiło].

Trzeci sezon został bardzo ładnie skomponowany. Nie był przepełniony strzelaninami, sporą uwagę skupiono na prezentacji kilku wątków, które ostatecznie zostały zamknięte. Po obejrzeniu finału nie ma się odczucia, że coś pominięto.Wprowadzono również kilka ciekawych zabiegów, które sprawiły, że faktycznie finałowy odcinek „odświeżył” (wedle zapowiedzi Timothy Olyphanta, jak również parę smaczków [dla mnie wielkim smaczkiem było wyciągnięci dwóch broni przez Raylana, kiedy mierzył do Limehouse’a]).

Było trochę krwawo – był jeden trup, może dwa [ale tego nie pokazano], więc nie do końca było wedle zapowiedzi producentów. Genialnie wprowadzono narrację przez Raylana na samym końcu, kiedy zamknięto główne wątki i słyszymy [po raz pierwszy w serialu] narracje ze strony Timothy’ego. Był to bardzo zręcznie dodany zabieg, który wyszedł naprawdę świetnie.

To co ciekawi wciąż to życie prywatne Raylana – co będzie dalej? Jak poradzi sobie z byłą żoną i dzieckiem? Co wymyśli Boyd tym razem? Odpowiedzi poznamy dopiero za rok, ale już wiemy, że czwarty sezon będzie [co zostało potwierdzone w marcu 2012 roku] i pozostaje nam tylko wyczekiwać kolejnego sezonu.