Recenzja

„Dark Shadows” – Burton o wampirach

Po długim oczekiwaniu na „Mroczne Cienie” i całej lawinie plakatów i zwiastunów, nadszedł czas na wielki finał w postaci premiery pierwszego z dwóch filmów Burtona w tym roku. Czy zapowiadana przez krytyków klęska specyficznego kina, tego amerykańskiego aktora przesyconego czarnym humorem, nadciąga w tym filmie i czy będzie to (zaraz po „Alicji w Krainie Czarów”) kolejny gwóźdź do trumny? Zapraszam!

Na dzień dobry muszę przyznać, że film nie posiada potencjalnego przedziału wiekowego i jak na komedię familijną przystało film jest za ostry, demoniczny i drastyczny, a niektóre sceny są aż za bardzo w stylu „Sleepy Hollow”. Jeżeli mówimy o tym filmie jako o pikantnej czarnej komedii, to jednak brakuje w niej pikantności i na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy się zaśmiałem z faktycznie śmiesznych scen, a to głównie dzięki Deppowi, który nie potrzebuje reszty aktorów i sam potrafi rozbawić widzów spięciami między XVIII, a XX wiekiem oraz całą gamą przezabawnych min i gestów, które w przypadku siedemnastowiecznego wampira w 1972 roku są komicznym archaizmem kulturowym.

Burton nie wzniósł się na wyżyn reżyserii, a już na pewno nie na wyżyny w tworzeniu fabuły. Wszystko wydaje się, że jest bez smaku, mdłe i „już gdzieś to widzieliśmy”. Otóż faktycznie, „Sleepy Hollow” budzi się do życia w tym filmie (zmniejszamy oczywiście ilość krwi), a poza Burtonowskim dorobkiem mogłem nawet znaleźć scenę z „Terminatora 2”.

Film został zrealizowany prawie jak każdy film Burtona, on sam za kamerą, Deep i Bonham Carter w obsadzie, a za muzykę (rewelacyjną jak zawsze) odpowiada Elfman, ciekawym smaczkiem jest rola Evy Green, która dzięki tonom makijażu wygląda jak diabelska sex-bomba (i tak trzymać). Reszta aktorów została jakby porozrzucana po kątach, Pfeiffer i Chloe Grace Moretz są wizualnym plusem. Dla mnie najlepszą rolą okazała się gra Jackie Earle Haleya który jest lepiej znany jako „nowy” Freddy Krueger czy Rorschach ze „Strażników”, w tym filmie jest przekomiczny.

Ja osobiście uważam, że Burtona stać na powrót do dawnej świetności za czasów Edwarda czy Soku z Żuka, ale to jeszcze nie teraz.

W skali kanapowej:

„Dark Shadows” 7 kanap na 10


Kategorie: Filmy, Recenzja
  • Majkelo

    Ja się zawiodłem. Spodziewałem się czegoś ostrzejszego. Tak jak wspomniał autor familijna komedia. Zbyt familijna jak dla mnie.