Recenzja

Finał, który wytłumaczył wszystko, czyli koniec „The Killing”

Pojawienie się „The Killing” w ramówce stacji AMC wzbudziło naprawdę duże zainteresowanie. Dzisiaj jesteśmy już po zakończeniu drugiego sezonu, czy warto było czekać tyle czasu na wyjaśnienie morderstwa Rosie Larsen?

Zacznę od tego, że drugi sezon nie wzbudził takiego zainteresowania jak miało to miejsce sezon wcześniej [oczywiście mówimy o statystykach dotyczących Amerykanów]. Finał obejrzało 1,5 mln osób, co stanowi 17% mniej niż podczas premiery.

Czy „The Killing” się wypaliło? Śledząc poczynania Linden i Holdera muszę przyznać, że historia została ładnie opowiedziana. Co należy podkreślić i co na pewno cieszy, to opowiedzenie całej historii do końca. Dobrze, że dowiedzieliśmy się wszystkiego odnośnie mordercy i osób zaangażowanych. Serial co prawda troszkę się dłużył, było kilka przegięć [super szybka rekonwalescencja Holdera po bardzo ciężkim pobiciu].

Bardzo pozytywnie wróciła Rosie i zobaczyliśmy w końcu kilka dłuższych scen z jej udziałem oraz dowiedzieliśmy się jakie były jej plany. Dostaliśmy trochę rozczulających scen, przez co mogliśmy zobaczyć całą tragedię związaną z tą  młodą ofiarą i jak w jednej chwili życiowe marzenia gasną.

Linden zakończyła śledztwo, ale nie rozwiązała swoich problemów rodzinnych, zostały one zepchnięte na drugi plan. Co prawda na samym końcu wysiadła z samochodu i nie pojechała na miejsce kolejnej zbrodni, co również zostawia otwarty koniec.

Co teraz? Czy będzie trzeci sezon? Decyzja jeszcze nie została podjęta przez stację AMC. Za nieprzedłużeniem serialu świadczy niska oglądalność, ale z drugiej strony producenci mówią już o tym, że przygotowali kolejne morderstwo i spokojnie mogliby nakręcić kolejny sezon. Fani serialu muszą jak na razie poczekać, ale czy kolejne śledz i ciągnięcie dalej serialu to dobry ruch? To jak zakończono cała opowieść mnie satysfakcjonuje, dowiedziałem się czego chciałem, ale nie wiem czy chce zacząć kolejne morderstwo, w której biorą udział te same postacie, czyli Linden [która mnie dość słabi] i nadający odrobinę klimatu Holder. Jak dla mnie to wciąż dość niewiele i chyba nie zatęsknię za tym serialem. Było dobrze i myślę, że pora na stop, bo można tu dużo zepsuć słabym sezonem.

  • Majkelo

    Warto było czekać. Zakończenie bardzo dobre. Z  tą rekonwalescencją to faktycznie przesadzili ale bardziej u Richmonda po postrzale. NIby kilka dni a on juz na wózku śmiga.  Zaskoczyła i dalej zastanawia mnie tylko jedna sprawa. Richmond który był takim idelista chwile po wygraniu dogaduje się z panią wódź i tym budowlańcem?

    • KanapowyMicz

       Może być kilka teorii, być może już nie zostanie wyjaśniona nigdy… Jedna z moich dotyczy tego, że zrozumiał, że to nie jego osoba wygrała wybory, a tak naprawdę jest w tym miejscu tylko dzięki swoim pracownikom, którzy nie grali „czysto” i gdyby nie ich układy nie byłby w tym samym miejscu. No i tak naprawdę został burmistrzem, który musi dokończyć rozpoczęte układy, czy tego chce, czy nie.

  • Qlczas

    yea, też już nie mam ochoty na kolejny sezon. ładnie zamknęli jedno śledztwo i serial można zamknąć. ewentualnie niech robią spin-off pod tytułem „wesołe przygody smutnego Holdera”!