Recenzja

Co powinniście wiedzieć o filmie „Prometeusz”

movie-prometheus

To nie jest zapowiadany i wymodlony przez fanów Obcy 5, to nie jest prequel Obcego w pełnym tego słowa znaczeniu i ostatnia kwestia – to nie jest film na który czekało się całe życie, to rozpoczęcie nowej ery thrilleru sci-fi, to po prostu Prometeusz…

Rys produkcji

1.07.2011 – Pierwsze informacje dotyczące sequela Obcego, pierwsze konkretne informacje na temat fabuły. Wytwórnia nie potwierdzała ani nie zaprzeczała.

17.07.2011 – Pojawił się pierwszy z plakatów, mających promować film. Nie był to jednak oficjalny plakat, na ten jeszcze trzeba było poczekać. Inna czcionka tekstu oraz hasło mające promować Prometeusza nie był oficjalnym sloganem, a brzmiało: „In space… Something can hear you scream” – czyli ewidentne nawiązanie do Obcego.

30.10.2011 – Na Halloween w sieci pojawiły się już pierwsze zdjęcia z filmu. Wśród krajowych serwisów filmowych pierwszymi którzy opublikowali zdjęcia słabej jakości, z dużą ziarnistością wyglądające jak ze zniszczonej kasety VHS, był serwis zakazana planeta. Było to zdjęcie Shaw wciąganej przez burzę na księżycu. Można było wtedy wnioskować, że klimat nie będzie odbiegał od pierwszej części Alien’a.

 17.12.2011 – Pojawił się oficjalny plakat filmu. Hasło promujące najnowszy film Ridley’a Scott’a brzmi: „The search for our beginning could lead for our end”, co w tłumaczeniu na polski oznacza mniej więcej – „Szukanie naszego początku może prowadzić do naszego końca”.

 18.03.2012 – To już drugi zwiastun, tym razem nie jest to teaser tylko pełny 2,5 minutowy zlepek scen które mówią jednogłośnie: nudy nie będzie!

 02.06.2012 – Najdziwniejsze wydarzenie jeżeli chodzi o marketing filmowy – zaraz po światowej premierze Prometeusza, w sieci ukazał się jeszcze jeden pełny trailer filmu. Można w nim dostrzec kilka scen, które wcześniej nie były pokazywanych.

Historia powstania filmu

Szperając i doszukując się powodu powstania filmu, po odwiedzeniu kilku stron, przeczytaniu kilkunastu wywiadów i opowieści mogę stworzyć konkretną genezę Prometeusza.

Reaktywacja Terminatora, filmu Coś, nie przyniosła fanom Obcego tak wielu łez co pobudka Predatora, który został ponownie pokazany na ekranach kin w 2010 roku. W głowach milionów fanów „8 pasażera” robiła spustoszenie myśl, „dlaczego nie Obcy?”. Potrzeba była świeżości, kolejnego Obcego, w końcu stało się, Scott staną za kamerą, ale dlaczego akurat teraz?

Po „Alien Resurrection” niemal z marszu osoby z branży rozpoczęły rozmowy na temat kolejnej części. W sprawę bardzo mocno zaangażowała się S.Weaver oraz nieco niespodziewanie Winona Ryder. Ustalono nawet gażę za występ największego symbolu sagi – S.Weaver i miała ona wynosić nie mniej niż 20 mln dolarów. Za scenariusz miały się zabrać obie przedstawione wyżej panie – może i dobrze, że z tego całego planu nic nie wyszło, bo każdy fan obcego drżałby o końcowy efekt.
Mimo, że Obcy w Polsce z numerem 4 [bądź Przebudzenie] zyskał kolejne rzesze fanów, a zyski w stosunku do premier roku były zdumiewające, to na świecie nie był tak miło przyjęty. Mimo to zaraz po wypuszczeniu Resurrection do kin, Weaver i Ryder miały już zarys scenariusza na kolejną część. Gaża za wystąpienie Weaver w 5. części miała wynosić 25 milionów dolarów. Dzięki Bogu, kolejna część ze scenariusza wyżej wymienionych aktorek nie powstała mimo że duet w A:Resurrection wyglądał zachęcająco i przyniósł trochę świeżości w część komediową serii.
Problemem w zarobkach filmu nie leżał po stronie obsady czy scenografii albo muzyki, lecz w samym „Obcym”. W tej części xenomorph [humanoidalna postać obcego] dostaje w podarunku od Ripley ludzki układ rozrodczy, przez co powstaje Newborn, który wzbudził wiele kontrowersji. Ripley z numerem 8 również nie była oceniana na plus. W mojej ocenie było to ciekawe posunięcie i pokazanie alternatywnej drogi rozwoju tego ponurego żniwiarza kosmosu. Według fanów przyszli producenci w kolejnych częściach powinni  powrócić do pierwotnego wizerunku xenomorph’a. Jak się okazało – plany wyblakły i potrzebowaliśmy kilkanaście lat aby coś ruszyło.

Po tym interesującym okresie nastał błogi spokój. Po roku sprawa wróciła. Rozpoczęła się przepychanka reżyserów. Do nakręcenia piątej odsłony „Obcego” chętni byli twórcy dobrze znający temat – J.Cameron (reż. „Aliens”) oraz R.Scott (reż. „Alien”). Obaj mieli różne wizje co do filmu.
Cameron, jak zwykle chciał stworzyć napompowane efektami dzieło bitewne, z setkami Xenomorfów na jednym planie.
Scott chciał powrócić do pierwowzoru – budzenia grozy u widza, z jak najmniejszą ilością obcych i jak najmniej widocznych.
Plany obu panów padły za sprawą pojawienia się „Alien vs. Predator”. Ze względów marketingowych zdecydowano się poczekać na ekranizację filmu „Obcy 5”, gdyż obawiano się, że duża częstotliwość Xenomorfów w kinach, będzie równoznaczna z klapą.
Powód częściowo zrozumiały, szczególnie, że szybko powstała druga odsłona AvP o dziwnym tytule Requiem. Był to totalny strzał w stopę (w kolano – jak kto woli), gdyż reżyser albo scenarzysta – nie chcę wskazywać palcem, mozolnie i w rezultacie nietrafnie chciał zapoczątkować Obcego i naszkicować genezę, która w efekcie była tylko zlepkiem kilku znanych z poprzednich części Obcy/Predator scen i motywów, które nic nie wnosiły w dorobek serii. Plusem był stwór zwany predalien’em jako efekt połączenia dwóch największych morderców w dziejach kina sci-fi. Fanów sagi „Alien” ciężko jest przekonać do nowości, a już na pewno syzyfową pracą byłoby zmuszanie do polubienia kiepskiego filmu.

Po kolejnych perturbacjach związanych z „Alien 5” niespodziewanie S.Weaver straciła ochotę do dalszego grania porucznik Ripley. Stwierdziła, że „Obcy” stał się dla niej rozdziałem zamkniętym. Potem jednak ton wypowiedzi nie był tak kategoryczny i aktorka poprawiła się mówiąc, że nigdy nie można niczego wykluczać.
Jasnym było, że takie zachowanie to chwyt marketingowy, mający podnieść jej dolę. Ta rola to bez wątpienia szansa dla aktorki, która powoli schodzi już z piedestału chwały, a ważne role zostają zastąpione filmami niższych lotów, a już na pewno nie w klimatach klasycznego kosmicznego dreszczowca.

I jakby na potwierdzenie tych słów – po pół roku aktorka zatęskniła za Ripley. Stwierdziła, że bardzo chętnie wcieli się w znaną pogromczynię obcego gatunku.
W sprawę nakręcenia „Alien 5” bardzo się zaangażowała, próbowała namówić do reżyserowania Scotta. Rozmowy zakończyły się jednak nadspodziewanie szybko.
Scott wyraził zainteresowanie tłumacząc, że potrzebuje dobry scenariusz (co się później okazało, sam przez wiele lat składał materiały na prequel obcego jako odpowiedź na wiele pytań które powstały tuż po premierze „8 pasażera …”). Weaver zastanawiała się ponownie nad stworzeniem scenariusza. Chciała, aby akcja toczyła się na planecie znanej z pierwszej części sagi. Tam miałoby się dokonać ostateczne starcie, a aktorka definitywnie zginąć. Z pisania Weaver jednak ostatecznie zrezygnowała.
Sprawa przycichła na kolejny rok i już wydawało się, że sama aktorka porzuciła plany wystąpienia w „Obcym 5”.

Ale nigdy nie mów nigdy. Nie tak dawno temu Sigourney Weaver ponownie zajęła się sprawą. Stwierdziła, że nie widzi przeszkód, by pojawić się w następnej odsłonie „Obcego”. Przekonywała, że skoro do swoich bohaterów powrócili niemłodzi już przecież Harrison Ford (Indiana Jones) i Sylvester Stallone (Rambo, Rocky), równie dobrze może to zrobić i ona. Jednak postawiła warunki – za kamerą powinien stanąć wybitny filmowiec, najlepiej sam Ridley Scott, a do rąk Weaver musi trafić interesujący scenariusz. Czyli sprawa scenariusza powróciła – sama nie podjęła się tego zadania, ani nie pokazała swojego, który był dzieckiem jej i Ryder. Zadziwiające jest, że nikt poza nią nie chciał się tego podjąć.

Na początku 2009 roku sprawa „Obcego 5” wskoczyła na zupełnie nowe tory. Pojawiły się pierwsze i nareszcie konkretne informacje o filmie. Studio „20th Century Fox” oznajmiło, że jest gotowe do nakręcenia następnej odsłony „Aliena”. Stwierdziło jednak, że niekoniecznie musi to być sequel. Zatem zaczęliśmy się spodziewać prequela. W produkcję zaangażował się ponownie R.Scott, który przyznał, że w nowym obrazie chciałby się skupić na wyjaśnieniu pochodzenia xenomorph’ów oraz przedstawić wydarzenia, które toczyłyby się przed fabułą pierwszej części. Oznaczało to brak w tym obrazie porucznik Ripley. Weaver definitywnie została wykluczona z obsady.

Kwiecień 2009 roku po 12 latach od ostatniej części oficjalnie informacje na temat produkcji części 5. Producentami miała być trójka panów mocno związanych z branżą – Michael Costigan, Tony oraz Ridley Scott na czele.
Carl Erick Rinsch miał stanąć za kamerą, (obecnie jest znany głównie z krótkometrażowego Gift) reżyser reklam, podobna sytuacja miała miejsce z Obcym 3, ale projekt jak już teraz wiadomo – nie wypalił.

Młodego reżysera rekomendowali bracia Scott, ale do jego zaangażowania w reżyserię „Alien 5” nie byli przekonani szefowie Fox’a, którzy obawiali się o końcowy efekt prac tak niedoświadczonego twórcy. Po kilkunastu tygodniach dialogów fani Obcego dowiedzieli się, że reżyserem definitywnie zostaje nie kto inny jak sam Ridley Scott. W 2010 r. scenariusz do filmu napisał początkujący [niestety] Jon Spaihts. Jak można się było spodziewać scenariusz Spaihtsa nie uzyskał akceptacji ani Scotta, ani studia. Poprawą scenariusza zajął się Damon Lindelof (serial „Zagubieni”), który pracuje aktualnie nad scenariuszem do filmu „Star Trek 2”. Nie wyglądało to zatem optymistycznie i mogło odbić się na jakości fabuły. Do pracy zaprzęgnięto również John’a Spaiths’a oraz sam reżyser dodał coś od siebie i po skończonym scenariuszu powiedział:
„Film będzie naprawdę ostry i mocny. To będzie ciemna strona Księżyca. Mówimy tu o bogach i inżynierach. Inżynierach kosmosu. Czy obcy byli tworzeni jako broń biologiczna? Czy miała być to siła, która miała oczyścić planetę?”
Pod koniec stycznia 2011 Scott powiedział, że z początkowych kilku poprawek naniesionych przed jego osobę w początkowej wersji scenariusza definitywnie zmienił większą część i nie będzie to historia jaką sobie wyobrażał na początku. Podczepił pod to swoje wizje jeszcze z lat 80tych i sam film skieruje na całkiem inne, mroczniejsze tory. Powstanie xenomorph’ów nie będzie głównym tematem filmu.

Nowe rozwiązanie w filmie Obcy 5, którego podtytuł miał brzmieć na początku „Początek”, w końcu zmieniono na „Prometeusz”. Miało to przynieść zaskoczenie dla wszystkich fanów sagi, którzy rozpoznają wiele istotnych wątków charakterystycznych dla całej serii. Reżyser zapewnia, że w nowej odsłonie Obcego, znajdziemy znaczące rozwinięcie wielu tematów, które będą prowokować nowe idee. Wszyscy twórcy są przekonani o dużej oryginalności swojego filmu, który powinien wyróżnić się na tle popularnych prequel’i i remake’ów. Byłem bardzo ostrożny wypowiadając się przed obejrzeniem, gdyż modliłem się, aby to był film na który czekałem tyle lat. W tej chwili mogę stwierdzić, jest to film, który zapisze się w historii kina, a już na pewno przeniesie kino sci-fi na nowe tory. Jestem o tym przekonany.

Przed premierą

To nie jest zapowiadany i wymodlony przez fanów Obcy 5, to nie jest prequel Obcego w pełnym tego słowa znaczeniu i ostatnia kwestia – to nie jest film, na który czekało się całe życie, to rozpoczęcie nowej ery thrilleru sci-fi, to po prostu „Prometeusz”.

Premiera zapowiadana na 20 lipca 2012, będzie to próba wyjaśniania pochodzenia życia na ziemi, historia misji statku Prometeusz na jeden z księżyców, o znanym już fanom serii Obcy, nazwie LV. Dociekliwi fani Obcego długo przed premierą i dzięki całej otoczce medialnej dotarli do szczegółów fabuły i w sieci można ją poznać z detaliczną dokładnością.

Scott w zwiastunach otwiera szeroko oczy i całkowicie odcina się od Obcego w sprawie przestrzeń (w głównej mierze). Mamy do dyspozycji duże, efektowne otwarte przestrzenie, rewelacyjne krajobrazy odległego księżyca oraz ryciny Gigera przedstawione w monumentalny sposób, co powoduje, że (na początku) nie ma ani chwili na kojarzenie tego filmu z tym z końca lat osiemdziesiątych. Plakaty utwierdzają nas w przekonaniu, że dzieło będzie efektowne i ogromnych rozmiarów. Jednym ze znaczących elementów filmu, który jest kolejnym cięciem dwóch zszytych przez fanów szpul filmowych, jest wizja astronomów. W przeciwieństwie do „zwyczajnych” robotników pracujących w kosmosie w swoich ubłoconych, wytartych kombinezonach, to tutaj mamy dopracowane, drogie i aerodynamiczne kombinezony prosto od Weyland Industries.

 Kampania reklamowa

 Kampania rozpoczęła się w dniu 28 lutego 2012 roku, wraz z wypuszczeniem filmu promocyjnego z przemówieniem Petera Weylanda, o swojej wizji przyszłości. Przedstawia on konferencję TED w 2023 roku, coroczne targi technologii i projektowania odbywające się w Long Beach w Kalifornii. Segment został pomyślany i zaprojektowany przez Scotta i Lindelof, a wyreżyserowany przez syna Scotta, Luke’a. Lindelof wyjaśnił, że początkowa scena rozgrywa się w futurystycznym stadionie, a nie w małych pomieszczeniach prawdziwych konferencji TED. „Facet jak Peter Weyland, którego ego jest po prostu ogromne, a idee, które on chce wprowadzać w życie są są niczym innym jak pychą „nowego boga” w zasadzie mógł powiedzieć „Jeśli chcesz mi dać wykład, daję go w Wembley Stadium”. Tom Rilley brał udział w projektowaniu konferencji 2023, przygotował „szeroką informację na temat wszystkich aspektów wizualnych i dźwiękowych o TED-Talk.

W dniu 6 marca 2012 roku, strona Weyland została zaktualizowana, aby odwiedzający miał wgląd w fikcyjną firmę. Co kilkanaście dni aż do premiery filmu zostały w odpowiednim czasie uruchamiane kolejne osiągnięcia filmy Weyland w formie kolejnych zakładek na ich stronie – promocja Prometeusza nabrała zawrotnego tempa.

W trakcie 2012 WonderCon, użytkownicy strony otrzymali specjalne karty identyfikacyjne, które skierowały ich do wielu stron internetowych i telefonów. Dzwoniąc na podany numer rozmówcy dostawali wiadomości tekstowe z Weyland Corporation, który połączył je do drugiego promocyjnego materiału filmowego, którego narratorem jest Fassbender grający w Prometeuszu androida „David’a 8”. Rozszerzona wersja filmu została wydana 17 kwietnia 2012 – były to szczegóły reklamowe „David’a” – jego funkcje, w tym jego zdolność do bezproblemowej replikacji ludzkich emocji bez ograniczeń etycznych lub niepokoju. Reklama została umieszczona w The Wall Street Journal. Ujawniono również konto na Twitterze obsługiwane przez David8.

Kolejny film, „Quiet Eye” , z udziałem Rapace jako Shaw, został wydany 16 maja 2012 roku, debiutując przez Verizon FIOS na Facebooku. W tym rodzaju video, Shaw jest poddawana serii pytań przez Weylanda na temat poszukiwania obcych form życia. Wszystko przedstawione jest w postaci rozmowy telefonicznej monitorowanej przez Yutani (spółka fikcyjna z serii Alien).

We Francji wygląd dworca (duch) Saint-Martin został przekształcony, przez co przypominał obcą architekturę z filmu, która była widoczna dla użytkowników metra.

Na stan z dnia 14 czerwca, strona Weyland w dalszym ciągu nie udostępniła wszystkich możliwych zakładek na stronie i jest to swego rodzaju przedłużeniem kampanii prawdopodobnie do wydania DVD/Blu-Ray.

 Prometeusza początki, tytuł i co za nim idzie.

 Prometeusz nie jest filmem jaki można wstawić na półkę, pooglądać 3 razy i czekać 5 lat na wersje reżyserskie. Na ten film nie patrzy się jak na zwykłe widowisko, skupiając się na fabule i efektach albowiem posiada on taką ilość mitologicznych pocisków, o kalibrze zaciemniającym nawet ogrom detali „Matrixa”, że sama fabuła schodzi na drugi plan.

Tytułowy Prometeusz – tytan, był mądry i życzliwy mitologiczny twór, który stworzył człowieka z gliny, a w kolejnym etapie podarował swoim podopiecznym ogień. W sytuacji kiedy to dar ognia należał się wyłącznie bogom, żadne inne stworzenie wyższe czy niższe nie miało do niego dostępu, podarowanie boskiej części materii rozgniewało Olimpijczyków za karę skazując tytana na męczarnie związane z przykuciem do skały i codzienną utratę wątroby zjadanej przez orła. Motyw rozdartego ciała i męczarnie związane z ofiarowaniem nowego życia jak wiemy były motywem przewodnim nie tylko „Prometeusza” ale głównie z „8 pasażerem”.

Etos poświęcenia się dla większego dobra był kopiowany w wielu mitologiach starożytności (jak nie we wszystkich znanych starożytnych cywilizacjach). J.G. Frazer napisał antropologiczną wędrówkę przez mitologie i zapiski starożytnych, skupiając się na motywie „umierających bogów”. Otwierającą sekwencją filmu jest obraz „inżynierów” (w wersji kinowej jest ich mniej), którzy dokonując dziwnych rytuałów na planecie podobnej do naszej (albo i na naszej – Scott stwierdził, że nie ma to znaczenia) poświęcając się dają początek nowemu życiu (jeden z inżynierów po wypiciu czarnej mazi umiera, a jego odpadające organy wpadają do rzeki – w zbliżeniu widzimy rozpad dna i następnie przebudowę nukleotydów w całkiem nowy kod genetyczny). Scott tłumaczy: „To może być planeta w każdym zakątku wszechświata – idea jest prosta – wszystko działa jak bieg życia na Ziemi – rośliny obumierają dając związki energetyczne innych organizmom.”

Chrześcijanie nie będą zawiedzeni, gdyż mógłbym stwierdzić, że zdejmowanie szat inżyniera i niechęć z jaką pije (dobrowolnie) truciznę przypomina chwilę przed śmiercią na krzyżu Jezusa „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech ominie mnie ten kielich” (Mt 26,39).

ciąg dalszy artykułu nastąpi w osobnym wpisie już niedługo…

Kategorie: Filmy, Recenzja
  • I Grzech

    Osobiście byłam na filmie parę tygodni temu i nadal żałuję zmarnowanych  dwóch godzin. Cała ta historia jably wymuszona, a rzeczy które wyprawiała ze sobą głowna bohaterka, co to miało być „Zaćmienie” – Bella , w wersji SF ? totalnie zniezmaczona byłam, po tylu godzinach spędzonych na ogładaniu „Obcy” itd, obecnie czuję jedynie niesmak. Może po prostu za dużo oczekiwałam po R. Scott ? Jedyne co mogę powiedzieć dobrego o tym filmie to piękne zdjęcia i ujęcia, i to wszystko historia beznadziejna, aktorzy średni,