News

Czy warto zobaczyć nowego Spidermana?

Sam do końca nie wiem, w kinie byłem i wyszedłem z mieszanymi uczuciami. Czy film w tak krótkim czasie potrzebował swojego remake’u? Postaram się przedstawić swój punkt widzenia.

Od początku filmu widać, że scenarzyści wzorowali się na Nolanowskim Batmanie. Mniej efektów specjalnych, więcej uwagi dla bohatera, jego uczuć i problemów dnia codziennego. Trudno powiedzieć, że się im nie udało, bo mamy 1,5 godziny z życia Pitera Parkera, 20 minut uroczych efektów specjalnych połączonych z dramatem Spidermana i finałową puentę. Dało nam to trochę więcej realizmu (o ile w ogóle można mówić o realizmie) i końcu odkrywamy, że Peter Parker (Andrew Garfield) nie został bohaterem od tak. Przez pół filmu prowadził prywatną vendetę przeciwko mordercy swojego wujka oraz mścił się na swoich „oprawcach” ze szkoły (był po prostu zwykłym chłopcem). W międzyczasie dowiedzieliśmy się skąd bierze się tajemnicza sieć spidermana (w końcu jakaś technologia), co jest dużym atutem w stosunku do poprzedniej trylogii.

Niestety nowy Spiderman to nie Batman,  skoro nie jest zwykłym człowiekiem to:
– nie potrzebuje lat treningu,
– technologii,
– i co najważniejsze, niemal 1,5 godzinnego wprowadzenia postaci. (Naprawdę da się to usnąć)

Wystarczy narzekania, spróbujmy pozytywów.

Historia jest trochę bliższa komiksowi, nie wiele osób jest świadoma tego, że to Gwen (Emily Stone) była pierwszą miłością Petera Parkera oraz tego, że jako pierwsza dowiedziała się o jego drugiej tożsamości. Reprezentuje ona zupełnie inną tożsamość niż miłość spidermana z poprzedniej trylogii. W końcu mamy do czynienia z inteligentną kobietą-inżynierem o bardzo charakterystycznej urodzie, a nie rudzielcu z sąsiedztwa który oprócz irytowania marzy o karierze aktorskiej.
Zresztą nie bez powodu komiksowa śmierć Gwen była szokiem dla czytelników i stała się symbolem zamykającym „silver age” komiksu.

Na koniec mogę po prostu powiedzieć, że film ma swój naciągany urok. Było inaczej niż w wersji z 2002 roku, i na pewno dużo, dużo lepiej niż w następnych dwóch częściach. Do remake’u Batmana też nie ma co porównywać. Jeżeli na początku drugiej części nie zabiją Gwen to na pewno będzie lepsza. Daję 6/10 kanap!

PS:
A może już jestem za stary na takie bajki 🙂

Kategorie: Filmy, Recenzja