Recenzja

Jack Kevorkian, jakiego nie znacie.

Niezrozumienie – ta myśl towarzyszyła mi przez całe dwie godziny i 15 minut podczas seansu tej produkcji filmowej, stacji HBO.

Jednak niechodzi mi tu o moje „niezrozumienie filmu”, tylko tego jak społeczeństwo amerykańskie, w większości przypadków, nie rozumiało idei i czynników kierujących doktorem Jackiem Kevorkianem. Dla mnie, jest on jedną z najbardziej zawziętych i poświęconych swojej sprawie osób.

Ten świetnie zrealizowany tribute filmowy, może przekona kilka osób i zmieni ich światopogląd w sprawie, która po dziś dzień jest bardzo wrażliwym tematem dla całego świata. Będę przewrotny, nie zdradzę tematyki filmu oraz tego czym zajmował się główny bohater, powiem tylko, że jest on lekarzem.

Jeżeli ktoś nie zna tej postaci, która była osobą z krwi i kości, to tym bardziej niech obejrzy tą produkcję. Fenomenalny Al Pacino, który od lat raczy nas rolami pełnymi realizmu i bijącej wręcz z ekranu pasji. Do tego mały akompaniament Johna Goodmana i wręcz kilka mrocznych scen przypominających te z filmu „Ciemna strona miasta”. Warto również wspomnieć o rolach Susan Sarandon, Brendy Vaccaro oraz Dannego Hustona.

Reżyser Barry Levinson, znów pokazał świetną formę i pod względem realizacji, film jest według mnie majstersztykiem. Brak tu nawet tej hollywoodzkiej nuty, którą było czuć w „Rain Manie”, bliżej temu filmowi do „Uśpionych”, szczególnie pod względem ogólnego klimatu towarzyszącemu widzowi.

Pierwsza połowa filmu pokazująca trudną do zrozumienia psychikę głównego bohatera, jego spotkania z „pacjentami” i cierpienie ludzkie, ukazane w bardzo sugestywny sposób. Z biegiem czasu, film trochę zamienił się w „legal dramę”, jednak dla mnie nie oznaczało to ani krztyny spadku napięcia.

Do ostatniej minuty byłem wciągnięty w tą historię i szczerze polecam ją wszystkim, którzy lubią czasem zastanowić się nad życiem i regułami moralnymi rządzącymi dzisiejszym światem…

Kategorie: Filmy, Recenzja