Recenzja

Friday Night Dinner – czyli koszerne spotkania rodzinne.

Krótko, zabawnie, angielsko – tak można w skrócie podsumować pierwszy sezon nowego brytyjskiego serialu komediowego „Friday Night Dinner”.

Serial pochłonąłem w kilka świątecznych wieczorów, ale tak naprawdę sześć trzydziestominutowych odcinków można obejrzeć w jeden wieczór. Standardowa długość serialu komediowego wprost z wysp, ale cieszy jak nic i pozostawia z ogromną chęcią czekania prawie rok na kolejny sezon.

Twórcą serialu jest Robert Popper, znany wcześniej chociażby z paradokumentu „Look Around You”. Fabuła każdego odcinka skupia się na tytułowych „piątkowych obiadkach” w rodzinie o korzeniach żydowskich. Już samodzielni synowie, przybywają do domu rodzinnego by spożyć wspólny posiłek i każdy z odcinków, przedstawia nam kilka podobnych zachowań (typu głuchota ojca, czy dogryzanie sobie nawzajem braci) oraz jakiś motyw przewodni – najczęściej zakłócający spokój piątkowego wieczoru. Siłą serialu są tu aktorzy! Mamy więc naszą tradycyjną rodzinkę, mama (Tamsin Greig), ojciec (Paul Ritter), dwaj synowie (Simon Bird i Tom Rosenthal) oraz „dziwny” sąsiad z psem… wyglądający jak Pan Tik-Tak na głodzie narkotykowym, to trzeba po prostu zobaczyć (nie wiem z jakiej bajki urwał się aktor grający tą postać, ale Mark Heap jest fenomenalny)!

Z wymienionych wyżej aktorów, osobiście kojarzę Tamsin Greig z rewelacyjnego nowego serialu „Episodes” (gra tam u boku Matta Le Blanca – znanego z „Przyjaciół” – i wciela się w rolę zagubionej w Ameryce, angielskiej scenarzystki, która musi odnaleźć się w „piekle” hollywoodzkiego świata i jego brutalnych zasad). Drugą osobą jest Simon Bird, który sławę zdobył dzięki serialowi (trzy sezony plus film kinowy wydany pod koniec 2011 roku) „The Inbetweeners” (scenarzysta tego serialu maczał palce również w pierwszej serii Inbetweenersów). Serial ten to rownież komedia, opowiadająca jednak o grupie czterech przyjaciół z liceum. „The Inbetweeners” dostarczyli mi ogromu śmiechu i tarzania się wręcz po kanapie!

Takwięc; dla wszystkich, którym dwie powyższe pozycję się podobały „Friday Night Dinner” jest pozycją obowiązkową! Pomimo, że nie jest to aż taki killer jak „IT Crowd” oraz nie jest tak krzywe jak „Black Books”, to szczerze wszystkim polecam!

Channel 4 zapowiedział już, że sezon drugi powróci w tym roku. Dodatkowo, nasi wspaniali twórcy z Fabryki Snów, zapowiedzieli amerykańską wersję serialu (dla stacji NBC). Zapewne wyjdzie jak zawsze, czyli nijak (vide chociażby totalna porażka „Skinsów”).

  • ola

    simon bird z INBETWEENERS!

    • Anonim

      no przepraszam a co napisałem? 😛 wiadomo, że Simon Bird z Inbetweeners 😀 jeju jaka szkoda, że już się skończyli :(((