Recenzja

House powrócił po przerwie… Dlaczego nadal go oglądam?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo NADAL  jest to dla mnie ogromna przyjemność!

Szczerze, jak to w życiu bywa, im człowiek starszy, tym więcej obowiązków i tym mniej czasu. Jednak na serial zawsze przyjdzie pora, tylko coraz trudniej wybrać te pozycje, którym warto poświęcić uwagę. Dr House, jest dla mnie jak najbardziej nadal taką pozycją!

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Ludzie narzekają bo mają to po prostu zakorzenione w naturze. Sezon ósmy, przyniósł wiele zmian, jednak jedna rzecz według mnie, ta  najważniejsza – pozostała niezmienna. Greg House jest nadal tym samym zgorzkniałym, wrednym, lecz zabawnym dla widza lekarzem. Jego duch jest wciąż żywy, przyznam więc od razu, że to właśnie dla niego oglądam ten serial już tyle lat.

To jednak nie wszystkie zalety najnowszego sezonu. Serial ten, jest tak naprawdę ciężki do rozgryzienia i polubienia, dla kogoś, kto nie potrafi przywiązać się do postaci.

Od ośmiu lat, trzymam kciuki by ten „odszczepieniec” w końcu znalazł w życiu trochę szczęścia. Nieważne, że jest bardzo ciężkim przypadkiem, aspołecznego narcyza. Nieważne,  że on sam, był największym swoim wrogiem, już nie jeden raz. Jego, wydawać by się  mogło, największa miłość – dr Cuddy, odeszła bezpowrotnie. Jednak ja ciągle wierzę, że scenarzyści, pozwolą mu na odnalezienie nie tyle szczęścia, lecz… spokoju ducha.

Nawet jeśli nie… jeżeli tak naprawdę, jego osobowość w końcu doprowadzi do ostatecznego końca. Możliwe, że do czegoś gorszego niż pobyt w więzieniu czy strata, już dosłownie WSZYSTKICH ludzi, którzy potrafią z nim wytrzymać (o lubieniu go, już ciężko mówić). Tego nie wiem, wiem tylko, że będę śledził kolejne odcinki… aż do samego końca.

Krótko jeszcze o ostatnim odcinku. Pomysły medyczne nadal są ciekawe. Może nie zaskakują, ale jednak scenarzyści potrafią przedstawić ciekawe postacie, oraz każdy odcinek to nadal przyjemność. Numer z „karteczkami” z ostatniego odcinka był po prostu genialny 🙂 Na koniec, ostatnia rzecz… Dr Park! UWIELBIAM! Jeżeli ktoś ma inne zdanie, to jego strata, że nie potrafi docenić nowej ciekawej postaci!

Wiadomo, nikogo nie można zmusić na siłę, do trwania bez końca przy danej produkcji, jednak uważam, że przy Housie, warto jeszcze ten jakiś czas pozostać. Nie po to towarzyszyliśmy jego historii, by teraz nie dowiedzieć się… jaki będzie jej finał.