Recenzja

Spartakus: Zemsta – Nowy Spartakus… Jakie wrażenia?

Po śmierci Andiego Whitfielda (odtwórcy roli tytułowej w pierwszym sezonie serialu), zapewne wielu ludzi zadawało sobie pytanie, jaki teraz będzie „Spartacus”.  (Spoilery)

„Dom Batiatusa upadł. W ciągu tygodni, Spartakus i zbiegli gladiatorzy, terroryzowali Capuę. Seppius, młody szlachcic, wysłał swoich najemników by na nich polowali…”

Tymi słowami zaczyna się pierwszy odcinek najnowszego sezonu serialu „Spartacus”. Co nie uległo zmianie? Krew, piach, przemoc – to za co kochamy ten serial, możemy oglądać od pierwszych sekund najnowszego epizodu. Ten sam styl reżyserii, sposób kręcenia ujęć oraz ta sama magia. Jednak jeżeli myślicie, że ten serial to tylko i wyłącznie seks i przemoc… To polecam jednak, dać mu szansę – bo można też znaleźć naprawdę wciągającą i mocną historię.

Co jest nowego? Oczywiście, pierwsza rzecz rzucająca się w oczy… sam Spartakus – tym razem, po Andym – to Liam McIntyre dostąpił zaszczytu wcielenia się w jego rolę i dokonania tytułowej „Zemsty”.

„Fugitivus” – tytuł pierwszego odcinka, oznaczający „uciekiniera” oddaje idealnie klimat tego co się dzieje na ekranie. Po kilku minutach pokazania naszych gladiatorów w akcji, przenosimy się do wnętrza spokojnych komnat szlachetnego Duro. Gdzie ojciec Ilithyii oskarża go o to, że prawie dopuścił do śmierci jego córki podczas masakry w Domu Batiatusa.

Uciekinierzy ze szkoły gladiatorów, trzymają się razem i polują na swoich prześladowców, starając się utrzymać przy życiu siebie nawzajem i swoje kobiety. Walczą nie tylko z tymi co ich ścigają, lecz również z głodem i wewnętrznymi konfliktami… Gdzie znów przeciw sobie stają dwie grupy – zwolennicy Spartakusa, przeciw zwolennikom Crixusa. Te same konflikty, te same problemy, jednak nowe realia…

Czy Liam McIntyre podołał swojemu zadaniu? Tego jeszcze nie będę oceniał… Wiem, że jest na pewno… inny. Jego głos nie ma tej charakterystycznej barwy i wydaje się… przestraszony wszystkiego. Jednak, chcę dać mu szansę zanim wydam osąd. Serial na pewno będę nadal pilnie śledził.